|
wtorek, 16 listopada 2010
Szybki deser (P)
Faza I P: Dawno nic nie wstawiałam na bloga, dlatego dodaję nowy przepis. Tym razem nic specjalnego- po prostu szybki i w miarę smaczny deser.
Składniki (na porcję dla jednej osoby):
Do małego naczynia (może być nawet szklanka) wkładamy folię spożywczą tak, aby przylegała do ścianek i wystawała ponad nie (dlatego najlepsze są małe naczynia z bardzo niskimi ściankami). Do jogurtu dodajemy wybraną przyprawę, otręby, bądź po prostu zostawiamy go tak jak jest i jedynie dodajemy słodzik. Następnie w dwóch łyżkach gorącej wody rozpuszczamy żelatynę, wlewamy do jogurtu i mieszamy. Całość przelewamy do wcześniej przygotowanego naczynia i wkładamy do lodówki aż stężeje. Po tym czasie wyjmujemy z naczynia folię razem z przygotowanym deserem, zdejmujemy ją z niego i smarujemy jogurtem, kremem czekoladowym, bądź dżemem. Dodatkowo można oprószyć go cynamonem, lub kakaem. Smacznego!
piątek, 29 października 2010
Placki koperkowe (P)
Faza I P: W sumie, to placki koperkowe nie są niczym innym, jak odrobinkę zmodyfikowanym przepisem na klasyczne placki Dukana. Różnicą jest oczywiście obecność koperku, ale również zmniejszenie ilości otrębów (dzięki czemu można zjeść 2 porcje placków dziennie) oraz dla zachowania konsystencji dodanie białego sera. Banalne, ale być może przydatne.
Składniki (na 1 porcję, czyli ok. 5 placuszków):
Do miski wrzucamy jajko, biały ser, jogurt, otręby, koperek, zioła i pieprz oraz ewentualnie dodatkowe inne przyprawy według upodobań. Dokładnie mieszamy. Smażymy na rozgrzanej patelni, aż jajko zetnie się z wierzchu. Wtedy bez problemów placki możemy przełożyć na druga stronę i jeszcze chwilę smażyć. (Inaczej mówiąc: smażymy dokładnie tak jak zwykłe placki Dukana). Smacznego!
niedziela, 24 października 2010
Pączek (P)
Faza II/Faza III: Nikogo wzrok nie myli, na Dukanie można zjeść pączka. Oczywiście, o wiele różniącego się od tradycyjnego, ale myślę, że a i tak pysznego. Idealny na kryzysowe momenty w diecie, albo po prostu na zabicie ochoty na "coś słodkiego".
Składniki (na 1 pączka):
Do miski wbijamy jajko i roztrzepujemy je. Następnie połowę z tego odlewamy (będzie nam potrzebna jedynie taka mała ilość na jednego pączka). Dodajemy łyżkę jogurtu, otręby, maizenę, proszek do pieczenia, łyżkę mleka w proszku oraz słodzik. Jeżeli chcemy uzyskać pączka „jasnego”- możemy dodać odrobinę cynamonu, większą ilość mleka w proszku, bądź jakiegoś aromatu; jeżeli chcemy uzyskać pączka ciemnego- dodajemy łyżkę kakaa, cynamon oraz odrobinę gałki muszkatołowej; w przypadku pączka piernikowego- dodajemy łyżkę przyprawy do piernika. Całość mieszamy i połowę z tej masy wlewamy do filiżanki, po czym wkładamy do mikrofalówki na minutę. Po tym czasie wyjmujemy filiżankę i „wydrążamy” środek (tak, aby na samym spodzie zostało trochę ciasta, i dookoła też. Robimy, że tak to określę, dziurę). Dajemy do niej ok. łyżeczkę jogurtu, lub łyżeczkę zblendowanych owoców ze słodzikiem (dla fazy III). Zalewamy to pozostałą masą i wstawiamy na co najmniej 4 minuty z powrotem do mikrofalówki. Następnie nożem lekko „dociskamy” do środka jeden bok ciasta, równocześnie odwracając filiżankę- pączek powinien sam wylecieć. Jeżeli dodaliśmy jogurt, to musimy przekroić pączka poziomo do połowy. W środku powinna być „wolna przestrzeń”, do której (uważając, aby nie rozerwać pączka) wlewamy 1-2 łyżki jogurtu owocowego lub zwykłego ze słodzikiem, kakaem, albo aromatem. Następnie do drobnego sitka wsypujemy 1 łyżeczkę mleka w proszku i oprószamy nim wierzch pączka. Smacznego!
środa, 20 października 2010
Czwartkowa zupa (P)
Faza I P: Czwartkowa zupa, czyli coś idealnego na proteinowy czwartek. Przyprawy dobrze działają na trawienie, do tego dostarczamy naszemu organizmowi wody (która tak na marginesie, pomaga w uzyskaniu "uczucia sytości"). Jest prosta i można ją jeść zarówno w wersji łagodnej, jak i pikantnej. Wszystko zależny co do niej nawrzucamy.
Składniki (na porcję dla 1 osoby):
Do garnka wlewamy wodę, dodajemy zioła i przyprawy. Wstawiamy na gaz, a w czasie, gdy będziemy czekać aż woda się zagotuje, kroimy filet na bardzo drobną kosteczkę. Następnie wrzucamy kawałeczki do zupy i gotujemy ok. 15-20 minut. Smacznego!
czwartek, 14 października 2010
Mleczne bułeczki (P)
Faza II P: W pierwotnym zamierzeniu miały być muffinkami, wyszły jednak bułeczki. Słodkie bułeczki mleczne. Ja zrobiłam sobie dodatkowo z rodzynkami (które bardzo do nich pasowały) jednak na taki luksus można sobie pozwolić dopiero od IV fazy.
Składniki (na ok. 8 bułeczek):
Biało oddzielamy od żółtka. Do miski z żółtkiem wrzucamy wszystkie składniki i chwilkę miksujemy, albo po prostu mieszamy. Białko ubijamy na sztywną pianę, po czym dodajemy do miski z żółtkiem i porządnie mieszamy. Następnie rozlewamy masę do foremek na babeczki, wlewając po ok. 2 łyżki do jednej. Pieczemy w piekarniku nastawionym na ok. 180 stopni, aż do "suchego patyczka".
Smakują doskonale z kremem czekoladowym, jogurtem, dżemem, a nawet na sucho. Smacznego!
wtorek, 12 października 2010
Cebulowa zupa chińska (PW)
Faza II PW: Kiedyś przeglądając przepisy internetowe, natrafiłam na bardzo ciekawy przepis na cebulową zupę chińską z jajkiem. Minimalnie zmodyfikowałam ją na bardziej "dukanową" i powiem szczerze- zaskoczyło mnie, że wyszła, aż tak pyszna! Na prawdę warta spróbowania.
Składniki (na porcję dla 1 osoby)
Wodę wlewamy do garnka i wstawiamy na gaz. Dodajemy do niej kostkę, pieprz, sos sojowy oraz przyprawę chińską. Cebulę siekamy na cienkie plasterki, talarki, czy w inny kształt- to już zależy od upodobań. Do miski wbijamy jajko i roztrzepujemy. Gdy woda zacznie się gotować, wrzucamy cebulę, garnek zakrywamy i zostawiamy na jakieś pół godziny, co jakiś czas mieszając. Po tym czasie wyłączamy gaz i wlewamy okrężnym ruchem, powoli jajko. Odczekujemy ok 5-10 sekund i energicznie mieszamy. Następnie przelewamy do miski i dekorujemy dymką, koperkiem lub szczypiorkiem. Smacznego!
niedziela, 10 października 2010
Krem czekoladowy (P)
Faza II P: Znajdując chwilę czasu, wrzucam moją wersję, powiedzmy, czegoś w rodzaju nutelli. Jest smaczna i można ją przechowywać w lodówce nawet przez kilka dni. A jak ktoś jest łakomczuchem, to może ją sobie zjeść całą od razu. A tak na marginesie wspomnę, że dzisiaj jest mój drugi dzień IV fazy. Nie zmienia to jednak faktu, że blog nadal będę uaktualniać- oczywiście jak tylko zagospodaruję sobie chwilę do naskrobania czegokolwiek.
Składniki (na ok. 1 i pół plastikowego pudełeczka po musztardzie):
Do garnka wlewamy wodę i zagotowujemy. W międzyczasie do rondelka wrzucamy pozostałe składniki (oczywiście żelatynę wcześniej rozpuszczamy). Gdy woda się zagotuje, wkładamy do niej rondelek i energicznie mieszamy trzepaczką, aż do uzyskania w miarę puszystej masy (dlatego polecam zamiast mieszać, użyć blendera z końcówką "trzepaczkową", albo po prostu miksera). Tak zrobioną masę przelewamy do pojemniczka i dajemy do lodówki. Po kilku godzinach krem będzie wyglądał jak mus. Wystarczy go wtedy całego pomieszać i powstanie gęsty krem, idealny do posmarowania placków, czy czegokolwiek innego. Smacznego!
sobota, 25 września 2010
Wątróbka z cebulką (PW)
Faza II PW/III: W sumie, to cebulę można spożywać również w I fazie, jednak użyjemy aż jednej całej, więc nie jestem przekonana, czy taka ilość nadaje się na dzień proteinowy. W każdym razie- wątróbkę z cebulką wszyscy (raczej) znają. Nie jest to nic wybitnego, jednak mi osobiście bardzo smakowała. Do tego nie jest zbyt pracochłonna.
Składniki (na porcję dla 1 osoby):
Dodatkowo dla III fazy:
Na patelnię wlewamy odrobinę wody (tyle, żeby zakryła całe dno). Cebulę siekamy i wrzucamy na patelnię (dopiero, gdy woda zacznie się gotować). Wątróbkę (oraz ewentualnie jabłko) kroimy w kosteczkę i w momencie, kiedy z patelni odparuje już cała woda- wrzucamy, dodajemy pieprz i szczyptę soli oraz dolewamy odrobinę wody. Dusimy pod przykryciem, aż do momentu, gdy wątróbka będzie usmażona. Wtedy odkrywamy i co jakiś czas mieszając, czekamy do odparowania wody. Następnie całość przekładamy na talerz. Smacznego!
piątek, 24 września 2010
Tiramisu (P)
Faza I P: Pewnego dnia rozmyślałam o tym, jakie by tu ciasto można było "udukanić". Wpadłam wtedy na pomysł zrobienia tiramisu. Przejrzałam różne przepisy internetowe, zaplanowałam całą wyprawę do sklepu i przeznaczyłam znaczną część dnia na zrealizowanie mojej koncepcji. Rezultat (dość skromnie) powiem, że mnie zachwycił. Zdecydowanie najlepsze ciasto, jakie udało mi się zrobić w mojej krótkiej, kulinarnej historii.
Biszkopt:
Składniki na krem:
Przygotowujemy wybrany biszkopt zgodnie z przepisem. 15 tabletek słodzika rozpuszczamy w łyżce gorącej wody. Dodajemy do miski razem z aromatem śmietankowym, 3 łyżeczkami kawy, serkiem i 1 łyżeczką amaretto, po czym dokładnie miksujemy. Do małego rondelka wbijamy 4 żółtka (białka dajemy do oddzielnej miski) wraz z 5 tabletkami słodziku rozpuszczonego w łyżeczce gorącej wody. Rondelek wstawiamy do garnka z gotującą się na małym ogniu wodą i cały czas mieszamy, aż do zgęstnienia i pozbycia się większości grudek. "Masę żółtkową" wlewamy do miski z kremem i miksujemy. Wcześniej przygotowany biszkopt tniemy na małe kawałki dowolnego kształtu. Przygotowujemy formę, w której będziemy mieć ciasto i wkładamy do niej woreczek foliowy. Na spodzie układamy połowę biszkopcików (nie muszą być ciasno obok siebie, mogą być między nimi nawet bardzo duże odstępy). Do 1/3 szklanki wody, lub mleka, dodajemy 3 łyżeczki kawy, 1 łyżeczkę amaretto, oraz 5 łyżeczek rozpuszczonego słodzika. Mieszamy, po czym polewamy tym rozłożone na formie biszkopty. (Zostawiając jeszcze połowę, do nasączenia reszty biszkoptów) W 1/3 szklanki przegotowanej (ale nadal ciepłej!) wody rozpuszczamy żelatynę i dodajemy ją do masy kremowej. Miksujemy. Do miski, w której mamy białko, wrzucamy 10 tabletek rozpuszczonego słodzika i ubijamy na sztywną pianę. Następnie dodajemy do kremu i mieszamy całość łyżką. (w tym momencie zalecam sprawdzić, czy jest wystarczająco słodkie. Jeżeli nie- dodajemy słodzik i mieszamy). Połowę powstałej masy przelewamy do formy, rozsmarowując ją tak, aby pokryła całą powierzchnię formy. Rozkładamy na kremie pozostałe biszkopty, polewamy je tak, jak poprzednią warstwę i przykrywamy całą resztą masy kremowej. Na koniec oprószamy wierzch ciasta przez sitko 1 łyżeczką kakaa. Wkładamy na kilka godzin do lodówki, a najlepiej na całą noc. Smacznego!
niedziela, 19 września 2010
Spaghetti carbonara (P)
Faza I/Faza III: Uważam, za bardzo niesprawiedliwe, że bardzo mało jest przepisów dla III fazy. Dlatego dzisiaj będzie przepis na spaghetti. Dlaczego więc napisałam, iż również I-fazowcy mogą się na nie "załapać"? Ponieważ mogą do czegoś wykorzystać sos, lub spróbować zrobić makaron taki jak napisałam w TYM przepisie, z tą różnicą, że potną na bardzo cienkie, długie kawałeczki.
Składniki (na porcję dla 1 osoby):
Jak makaron przyrządzić wiadomo, więc opiszę tylko przygotowanie sosu. Plasterek szynki kroimy na malutką kostkę i wrzucamy na rozgrzaną patelnię, aż się zarumieni z obydwóch stron. Następnie do rondelka wbijamy jajka, dodajemy jogurt grecki i zwykły (można zmienić proporcje w zależności od tego, ile się chce uzyskać sosu, lub zależnie od upodobań), sprasowany czosnek, szczypiorek, pieprz i przygotowaną wcześniej wędlinę. Gotujemy na małym ogniu, cały czas mieszając (aby jajko się nie ścięło i przez to nie powstały grudki). Sos ściągamy z ognia, kiedy odrobinę zgęstnieje i będzie gorący. Potem polewamy nim makaron i (w przypadku III fazy) posypujemy serem. Smacznego! |
Zakładki:
SŁODKOŚCI
FAZA I
FAZA I/II
Faza I/II/III
FAZA II PW
Dukanowe blogi
Charytatywnie
Tagi
|